Let me tell you a story - SEMINAR

Let me tell you a story - Pozwól, że opowiem Ci historię.

W ubiegłym tygodniu, gdy większość moich czytelników rozmyślała jeszcze, co by tu zrobić w wolnym czasie podczas długiego weekendu, ja już pracowałam na seminarium kontaktowym dotyczącym projektu 'LET ME TELL YOU A STORY' - 'POZWÓL, ŻE OPOWIEM CI HISTORIĘ', który został opracowany przez zamojskie stowarzyszenie HEureka Generator z unijnych środków z programu Erasmus+.

Od piątku 02.11.2018 do środy 07.11.2018 byłam świadkiem i uczestnikiem niesamowitego wydarzenia - ludzie z Łotwy, Litwy, Polski, Czech, Węgier, Rumunii, Macedonii i Cypru spotakli się, by opowiedzieć o swoich działaniach w ramach tego projektu, który miał swoje 4 serie w latach 2015 - 2018, a teraz przed realizacją 5. części uczestnicy mieli za zadanie rozpropagować metodę 'żywych lekcji historii' wśród szerszego społeczeństwa.


To my i Czesi na jednym stole - prawie jak na mapie, tylko do góry nogami;)


Grecka wersja żelków - sok winogronowy zagęszczony mąką owinięty cienkimi warstwami wokół serca z migdałów - mój ulubiony (przez sentyment do greckiej kuchni po pracy w greckiej restauracji)


Łotewski serek ekologiczny, super przepyszny!


Czeska cola - mniam!


Litewskie faworki w miodzie i serek zółty, place lizać...


Węgierska pasta paprykowai słodycze.


Na początek było trochę międzykulturowego zapoznawania - przez żołądek do serca!

Z moich polskich smakołyków zaproponowałam - paprykarz szczeciński (wspomnienie dzieciństwa) oraz promocję regionu poprzez produkty OSM Krasnystaw i słodycze - śliwka w czekoladzie, kukułki, czekoladowe miętówki z 'Pszczółki', hit kulinarny (dzień wcześniej jedliśmy na obiad zupę ogórkową) - ogórek kiszony, pierniczki w czekoladzie, słomka ptysiowa oraz dżemy mojej produkcji!
Uwierzcie mi, że polskie jedzenie jest super.

Miło się zaczęło.

Ale, jak nas Pan Andrzej Smyk zaprzągł do pracy, to nie było czasu na nudę. Cały czas integracja, gry, rozmowy, przemyślenia i czasem wyjazdy.

Uczestnicy seminarium to osoby, które uczestniczyły w działaniach nad projektem 'Żywe lekcje historii' w latach 2015 - 2018 i mogły podzielić się z swoimi doświadczeniami i wynikami pracy.








W niedzielę byliśmy w muzeum obozu zagłady w Bełżcu. Byliśmy jako jedyna większa grupa, była niedziela, poranek, wszyscy mieszkańcy Bełżca pewnie jeszcze zaspani. Mieliśmy wspaniałą Panią Przewodnik, która opowiadała tak emocjonalnie i obrazowo, odnosząć przyczyny powstania fabryk śmierci do współczesności, że zebrała pochwały i słowa uznania od wszystkich uczestników tego wydarzenia. 
Była wśród nas uczstniczka projektu z Bośni, która z płaczem dziękowała Pani przewodnik, za uwypluklenie przyczyny wielkiej krzywdy, jaką ludzie ludziom potrafią zgotować - jest nią nienawiść - z nienawiści obcy mogą zabijać obcych, ale i sąsiedzi sąsiadów. Nie można słuchać ludzi podrzegających do nienawiści, bo z tego rodzi się w świecie wiele zła. Tak jak w Bełżcu - zginęło 500 tysięcy ludzi tylko dlatego, że chory z nienawiści umysł uruchomił machinę. 
 Wymowne są szaroczarne kamienie rozrzucone po całym wzgórzu oraz kilka drzew - żywych świadków ludobójstwa. Na kamieniach nic nie wyrośnie i nikt po tej ziemi nie będzie chodził, jest święta przez mękę ludzi, którzy tam niewinnie zginęli.



Ten ciemnoszary kolor na mapie to zasięg III Rzeszy, czy ktoś ma jeszcze wątpliwości i może się pomylić mówiąc, kto stworzył obozy koncentracyjne?






Pani Przewodnik wyjaśnia, jak to się stało, że Zamojszczyzna i Lubelszczyzna były świetnym rejonem dla Niemców do stworzenia tu fabryk w swojej machinie śmierci. Pomyślcie o Bełżcu, Sobiborze, Treblince, Majdanku, Oświęcimiu.




Mgła nad obozem dodała szczególnego nastroju naszemu przeżywaniu historii...










Drzewa są niemymi swiadkami historii, tutaj nie pozostało nic - tutaj był smutny koniec podróży, to nie był obóz koncentracyjny ani pracy - tu przyjeżdżał się, by umrzeć.






Następnie pojechaliśmy pojechaliśmy do Zamościa na żywą lekcję historii. Film jest dostępny na facebooku.







Naszym gościem była poddopieczna Zamojskiego Centrum Wolontariatu, która nie sądziła, że ma coś ważnego do powiedzenia, ale Pani Krysi w końcu udało się ją namówić do opowiedzenia o II Wojnie Światowej z perspektywy dziecka. Film jest dostępny na facebooku. 
Najciekawszym elementem opowieści było chyba to, jak mimo traumy trzeba było sobie radzić z rzeczywistością, brać się do pracy, wychowywać dzieci. Nie było czasu na użalanie się nad swoim losem.


W poniedziałek przygotowywaliśmy się do wtorkowego wyjazdu do szkół - II LO i I LO w Krasnymstawie, do Szkoły Podstawowej w Małochwieju Dużym (!!) i na koniec do 'Budowlanki' w Zamościu. Fotorelacje dostępne są na facebooku. 





Nasza praca - czasem całą, czasem w mniejszych grupach, ale był to zawsze dialog. Tutaj widać, że używamy komórek, ale to w oczekiwaniu na początek zajęć - po rozpoczęciu nie było na to czasu, a więc i na robienie zdjęć - wszyscy mieliśmy być skoncentrowani na pracy. 

Zapomniałam jeszcze wspomnieć o naszej pieszej wycieczce po Zwierzyńcu i wyjściu na Bukową Górę, z której widać wieś Sochy, której mieszkańcy stawiali opór pacyfikacjom, wywózkom. Niestety przypłacili to życiem wielu mieszkańców, bombardowaniem. Z polskiej strony były akcje odwetowe. Jak tu zmierzyć się z uzbrojeniem, przewagą liczebną i chęcią unicestwienia? Tylko dzięki naszym bohaterom możemy cieszyć się życiem w kraju, który istnieje na mapie świata.

Interesujmy się dziejami naszego narodu. Popatrzcie ilu obcokrajowców przyjeżdża zdobywać wiedzę na ten temat o Polsce. Ich narody też miały doświadczenia wojenne, ale chcą poznawać naszą historię. Mam nadzieję, że nasza 'Żywa lekcja historii', któą przygotujemy w szkole skłoni wielu do refleksji, otworzy nam szerzej oczy na nasze najblisze otoczenie i pozwoli zachować od zapomnienia historię naszych najbliższych lub znajomych. To nasza tożsamość.


Komentarze